SLINGA - Zgodnie z naturą

  • Increase font size
  • Default font size
  • Decrease font size
Home Rodzice o noszeniu - prace konkursowe

Rodzice o noszeniu - prace konkursowe

Email Drukuj PDF

 

 ************ Zwycięska Praca – I miejsce ************

 

 

Daina Magdalena, nick - Wlaszczka 

 

… siedziała w półmroku, jej twarz oświetlał palący się w kominku ogień. Bujany fotel lekko kołysał jej sprawne choć już wiekowe ciało. Na kolanach leżał piękny wielobarwny szal z długowłosej wełny. Na piersi, z opartą o ramię główką spało dziecko. Oddychało równo, co jakiś czas uśmiechając się przez sen. A ona uśmiechała się do niego. Jak cudownie czuć na sobie ciało ukochanej osoby. Jak cudownie  móc ogrzewać się sobą nawzajem. 

Przez uchylone drzwi widziała krzątającą się w kuchni rodzinę. Przygotowywali przetwory na zimę. Myli i drylowali ogromne śliwki rosnące na starym drzewie nieopodal ich domu. Takich węgierek, nie znajdzie się już w na straganach, to poniemiecka odmiana, której masowo się nie produkuje. Lekko podduszone na przypiecku owoce puszczają sok. Wiążąc z cukrem, tworzą przepyszną galaretę, która w słoiku ukrywa słodycz lata i cierpkość jesieni. Jak cudownie zimą zjeść pajdę świeżego chleba grubo posmarowanego masłem i  śliwkowymi powidłami. Popijając herbatą przygotowaną według jej tajemnej rodzinnej receptury.

Otworzyły się drzwi i z rumorem wpadli do sieni panowie. Panowie!? Przecież jeszcze niedawno maleńkie dzieci, uczyła ich jak stawiać pierwsze kroki. Byli tacy ciekawi, rezolutni, tak ufni. A teraz to przystojni młodzieńcy, tylko trochę już siwiejący…

Za plecami poczuła ruch. Delikatna dłoń dotknęła jej ramienia.

- I jak babciu, jak twój prawnuk? – zapytała piękna młoda dziewczyna o spokojnych oczach.

- Śpi! Mój kochany skarb! – odpowiedziała.

- Babciu, tak patrzyłam na ciebie w półmroku i zastanawiałam się, jak to jest, że nasza rodzina jest taka zespolona. Żyjemy razem, wszyscy pełni szacunku i miłości. Jak to jest? Przecież teraz ludzie uciekają od siebie. Wiele razy wspominasz swoją młodość i mówisz, że jak byłaś młoda było inaczej. Jak to jest, że u nas nadal jest inaczej?

Uśmiechnęła się na wspomnienie tych wszystkich chwil spędzonych z dziećmi, później z wnukami. Spojrzała na maleńką główkę pierwszego prawnuka i odpowiedziała- Wiesz my Was wszystkich nosiliśmy w chustach…

 

 

 

 

************Prace wyróżnione (ex aequo) ************

 

 


1)  Wyróżnienie - Kasia, nick - Minimka83

 

Zamotana piosenka

 

Kiedy byłam jeszcze panną
Uwielbiałam nosić chustki
Głowę zawsze obwiązałam
Bo mi wiecznie marzły uszy

Tak by było również dzisiaj
Tylko głowa omotana
Ale coś się tu zmieniło
Już nie jestem taka sama

W listopadzie zobaczyłam
Na USG małe serduszko
Wracałam lekka do domu
Omotana mocno chustką

Kiedy córka moja śliczna
Dana mi była w ramiona
Postanowiłam że zawsze
Będzie do mnie przytulona

Dzisiaj ma już trzy miesiące
I każdego kto tu gości
Przekonuje do motania
Nasza więź pełna miłości

By zakończyć tę piosenkę
Powiem jeszcze tylko krótko
Warto bawić się w motanie
I ozdabiać życie chustką

 

 

2) Wyróżnienie - Anna, nick - Silver

Dlaczego warto nosić w chuście?

 

Bo w chuście,

gdy mój synek uśnie

na jego buzi pojawia uśmiech.

 

Gdy Michaś ma kolki

i brzuszek dokucza- szybko się motam

chusta ból ukróca!

 

Gdy na co dzień po domu się kręcę

Michaś siedzi mi na plecach

a ja mam wolne ręce!

 

Gdy wieczorem oczka nie chcą się zamykać

wiążę meitaja-

Miś szybko w nim zasypia.

 

Babcia Michałka

(babcia nowoczesna)

jest chustomotania fanką doczesną.

 

A druga babcia widzi,

że dzięki noszeniu

rzadko się u nas słyszy o Misia marudzeniu!

 

Gdy jestem zmęczona i sił potrzebuję

idziemy w „szmacie” na spacer-

-chusta energetyzuje!

 

Dzięki chustowaniu mam nowe koleżanki:

mamę Karolinki

oraz mamę Hanki.

 

W chuście mogę chodzić,

tulić i całować

moje szczęście największe.

 

Czy chcesz tego spróbować? :) :)

 

 

3)  Wyróżnienie - Krystyna, nick - krysiak

 

Dlaczego warto nosić w chuście?

 

By zachować równowagę więzi

By dotrzymać kroku swojemu dziecku

I nauczyć go, że życie płynie w rytm uderzeń serca

By zagwarantować sobie, że jestem blisko i mój instynkt rodzicielski jest tam, gdzie dziecko

By móc zrobić sobie kakao, gdy mam na to ochotę i nie uciszać w sobie płaczu oddalonej obecności

By mieć pewność, że daję wszystko, bo daję siebie

By móc zatańczyć z mężem, nasłuchując tylko dźwięków płynących z odtwarzacza

By wybrać się na spacer po lesie i wsłuchiwać się w szum drzew

By przekonać panią z warzywniaka, że macierzyństwo nie jest karą za łakomstwo w raju,

Ale ma swoją lekkość i swój kolor

By utulić w sobie płacz swojego wewnętrznego dziecka, wychowanego w chłodzie z dala od bezpiecznych ramion

By w końcu rozum dosięgną do serca i uznał, że człowiek, który ma miłość w zasięgu ręki, to zdolne do uczuć stworzenie, a  nie rozpuszczony terrorysta

 

Gdy tylko bliskość utuli lęk

Gdy potrzeba jest ciepła i obecności

Gdy tylko z perspektywy serca bliskiej osoby świat nie przeraża

Gdy ból uciszy tylko wsłuchanie się w oddech drugiego człowieka

Gdy ciekawym wzrokiem chciałbym ogarnąć świat,

ale też ukryć się przed nim, gdy nie mogę go już znieść

 

Warto pochylone rodzicielstwo w końcu wyprostować i z przytulonym do serca szczęściem czerpać radość z codzienności.

Warto otulić się skrojonym na miarę bliskości kawałkiem materiału i pozwolić dziecku wsłuchiwać się w swoje potrzeby, by wychować je w empatii i poszanowaniu własnego wnętrza.

Warto być ze sobą!

 

 

4) Wyróżnienie - Katarzyna, nick - Formica

 

Jak miałabym cię przekonać?

Czy muszę wyrzucić z siebie potok słów, które wpadną do jednego twojego ucha a wylecą drugim? Skoro nie przemawiają do ciebie argumenty dorosłych, to jak mogę przekonać cię ja —  malutki człowiek, który pojawił się na tym świecie niecałe pół roku temu?

Mimo że nie jestem tutaj zbyt długo, często zdarzało mi się już słyszeć, jak moja mama opowiadała o zaletach noszenia mnie w chuście. Czasami przypadkowo napotkane na ulicy osoby rzucały jakimś zdaniem, które wyprowadzało ją z równowagi, a wtedy przystawała i zaczynała rozmowę. Mam wrażenie, że niejedna z tych osób teraz troszkę inaczej spogląda na nas, kangurze, zadowolone dzieci i ich zamotanych w fałdy materiału rodziców. Zasypiałam, kojona do snu kaskadą argumentów o przewadze chusty nad wózkiem, o jej poręczniejszości, o możliwości wejścia z nią (i tym samym ze mną) praktycznie wszędzie, a zwłaszcza tam, gdzie cztery czy trzy kółka już nie dadzą rady. Tak, to prawda. Nie straszne nam obwarowane tysiącem schodów urzędy pocztowe, szlaki górskie czy spacery z psem po lesie. A mama sobie chwali to, że dzięki chuście ma mnie przy sobie i dwie wolne ręce, że plecy, ramiona i krzyż nie bolą jej tak, jak bolały, gdy nosiła na rękach moją starszą siostrę.

Nie raz kołysana rytmem kroków przysłuchiwałam się wywodom taty, tłumaczącego zawzięcie kolejnej osobie, że dzieci takie jak ja, noszone blisko ciała, przytulane i niemal cały czas słyszące głosy swoich rodziców, płaczą mniej, rozwijają się szybciej i łatwiej poznają świat, a nasze ciałka stają się mocniejsze i sprawniejsze dzięki ciągłemu ćwiczeniu i zachowaniu odpowiedniej postawy. Że rzadziej cierpimy na kolki, bo nieustanny masaż brzuszka pozwala nam uniknąć lub zmniejszyć te dolegliwości.

Jeśli jednak jesteś sceptykiem, głuchym na racjonalne argumenty dorosłych, to co mogłabym powiedzieć tobie ja? Wybacz, ale najprawdopodobniej nawet gdybym umiała mówić, chyba nie byłabym w stanie dobrać odpowiednich słów, by wyrazić, ile daje mi bliskość rodziców.

A może...

                A może wystarczy, że zamiast słów usłyszysz moje zadowolone gaworzenie, kiedy przytulona do mamy z podekscytowaniem poznaję świat wokół siebie, wiedząc, że nic mi nie grozi, bo ona jest tuż obok? Oddziela nas zaledwie kilka warstw materiału, przez które przenika jej ciepło, dając mi poczucie niesamowitego bezpieczeństwa. Może zmienisz zdanie, gdy ujrzysz mój pełen radości uśmiech i wielkie oczy, w których nie ma ani krzty strachu czy nieśmiałości, gdy swobodnie wszystko obserwuję, czując przez cały czas obecność i wsparcie rodzica?

A może przekona cię brak jakichkolwiek słów?

Zamiast nich wystarczy widok dziecka ufnie wtulonego w fałdy miękkiego materiału, wsłuchanego w bicie serca mamy. Spokój widniejący na jego maleńkiej twarzyczce i wszechogarniająca to małe ciałko aura całkowitego bezpieczeństwa. Może wystarczy obraz kołysanego do snu maluszka, podczas gdy świat zewnętrzny przesuwa się, odmierzany rytmicznym krokiem taty?

                Jeśli to cię nie przekona, to chyba nic cię nie przekona, że najszczęśliwsza jestem będąc blisko, naprawdę blisko rodziców.

Czy nie chciałbyś, aby twoje dziecko czuło to samo?

 

 

5) Wyróżnienie - Ania, nick – czerwcowa_anulka

 

 

Przekonaj mnie dlaczego warto nosić w chuście

 

 

Paczka przyszła po południu. Akurat kiedy odwiedziła nas moja mama, szczęśliwa z powodu niedawnego przyjścia na świat pierwszego wnuka i jednocześnie sceptyczna wobec nowoczesnych metod wychowawczych. Kiedy Mały płakał zastanawiała się czy nie mam za chudego mleka, dziwiła się że nie trzeba go co chwilę przewijać, że dziś nie dopaja się dzieci karmionych piersią, karmi na żądanie i nie wkłada ciepłej czapeczki na każdy spacer. Wciąż okazywało się że za jej czasów wszystko było zupełnie inaczej, jednak wcale niekoniecznie lepiej. Kiedy nosiłam płaczącego synka powiedziała że jej nie pozwalali nosić swoich dzieci, żeby się nie przyzwyczaiły i że mówiło się wtedy że płacz wzmacnia płuca. Mówiła o tym ze smutkiem; dzieci szybko wyrosły, a ona wciąż żałuje że nie słuchała wtedy swojej intuicji...

 

Pakunek rozpakowałam od razu, nie mogłam się doczekać. Chusta była piękna. Mięciutka, gęsto tkana ale nie gruba. Soczyste kolory, pośrodku wszyta malutka metka. Tylko ta długość... Prawie 5 metrów materiału, po otwarciu pudełka „wysypałam” ją na podłogę. Zajęła pół pokoju. Mama patrzyła z zaciekawieniem a ja zastanawiałam się co zrobić... Właściwie najlepiej byłoby schować i poczekać aż będę w domu sama, bo wprawdzie instrukcja dokładnie pokazywała jak zawiązać chustę ale spodziewałam się że pierwsze próby mogą wyjść nieszczególnie. Z drugiej strony ciekawość kazała spróbować od razu.

 

Na pierwszy ogień poszedł miś. Wielkością odpowiadał mojemu synkowi, chociaż miał krótsze łapki i większy łebek. Ale co tam! Najważniejsze że dał się bezpiecznie wiązać, trzymany raz za łapę, raz za uszko, a w pewnym momencie nawet do góry nogami. Poły chusty plątały mi się pod nogami i zamiatały podłogę, choć w instrukcji wyglądało to bardzo prosto. Na szczęście miś nie protestował a po zamotaniu wyglądał na całkiem zadowolonego. Za to moja mama wręcz przeciwnie, widocznie wyobraziła sobie cały proces motania na swoim 2-miesięcznym wnuku. Stwierdziła że ciasna ta chusta i niewygodna, no i strasznie trudne to motanie... Trudno mi było nie przyznać jej racji więc chusta powędrowała do komody.

 

Nie ukrywam że pierwsze próby zniechęciły mnie trochę. Jednak chusta kusiła... Po dwóch dniach wyjęłam ją z komody i położyłam ją na krześle. Pięknie wyglądała, mogłabym przysiąc że uśmiechała się zachęcająco. Obejrzałam jeszcze raz instrukcję, nakarmiłam synka i powolutku, delikatnie zawiązałam. Wyszło bardzo ładnie, tak jak na zdjęciach, a Mały przytulił się, westchnął i zasnął. Super! Chodziłam po domu delikatnie, żeby go nie obudzić, okazało się jednak że im bardziej bujam tym lepiej mu się śpi. Mogłam nawet delikatnie tańczyć, a kiedy się zbudził rozglądał się z zainteresowaniem. Mógł teraz towarzyszyć mi w czynnościach, do których potrzebowałam wolnych rąk, a dla mnie frajdą było mieć go tak przytulonego.

 

Najbliższy weekend spędzaliśmy u dziadków na wsi. Zwykle kręciłam się z wózkiem po podwórku albo szłam na spacer piaszczystą, gruntową drogą. Była więc to świetna okazja do wypróbowania chusty. Zamotanie poszło całkiem łatwo, szczególnie kiedy wykorzystałam szyby samochodu jako lustro. Przeszłam się kilka razy przez podwórko, Mały rozglądał się po świecie a cała rodzina wyszła na ganek żeby zobaczyć „co ta Ania znowu wymyśliła”. Spodziewałam się głosów krytycznych, a tu niespodzianka! Aplauz, aprobata i komentarze: jak to wygodnie można dzieciątko nosić, jakie te nowoczesne (!) metody dobre... Spacer po lesie udał się nam świetnie, wreszcie nie były nam straszne żadne wąskie ścieżki, pagórki czy wystające korzenie. Mały chyba też był zadowolony, bo zasnął smacznie.

 

Kilka dni później moja mama wpadła żeby „pożyczyć” Małego i wziąć go na spacer. Dotychczas pomagałam jej znieść wózek, a kiedy zabierała wnuka ja miałam godzinkę dla siebie. Tym razem jednak po naszym weekendowym chustowym debiucie stanęła na środku pokoju, rozłożyła ręce i powiedziała: „no to mi go przywiąż!”. Haha, bardzo chętnie, ale nie da się tego dobrze zrobić bez współpracy „nosiciela”. Tak więc stanęłyśmy razem przed lustrem i moja mama przy mojej pomocy zawiązała swoją pierwszą „kieszonkę”. Jeszcze założyła Małemu czapkę z daszkiem i pomknęli w stronę parku, tylko mignęły końce chusty...

 

Tak więc mój synek ze swoją babcią korzystali z pięknej pogody a ja wzięłam się za sprzątanie. Zdążyłam pozmywać, odkurzyć, ogarnąć kuchnię, pokoje i łazienkę, a potem usiąść przy kawie i kawałku chałwy. Zaczęłam się już nawet trochę niepokoić kiedy wreszcie wrócili. Mama uśmiechnięta i przejęta, Mały wtulony w nią i śpiący słodko... Obudził się kiedy usiadła przy stole, więc pomogłam jej rozwiązać chustę. Oczywiście od razu zapytałam jak było, czy nie płakał, no i gdzie byli tak długo? Bo nie było ich przez dwie i pół godziny, co dla Małego było nie lada wyczynem! Pierwszy raz rozstał się ze mną na tak długo.

 

A moja mama rozwiesiła chustę na oparciach fotela, poczekała aż przewinę Małego i przystawię do piersi, i powiedziała:

„Wiesz, to było coś niesamowitego.

Poczułam więź ze wszystkimi pokoleniami kobiet w mojej rodzinie, począwszy od pramatki, poprzez praprzodkinie, moją babcię, mamę...

Taką więź ze wszystkimi kobietami, które przez tysiące lat nosiły swoje dzieci. Przekazywały sobie chusty wraz z wiedzą jak opiekować się i przytulać dzieci, począwszy od epoki kamienia łupanego, kiedy kobieta zawinęła dziecko w skórę i zarzuciła na plecy.

Poczułam atawistyczną siłę, która każe walczyć dla swojego dziecka aż do śmierci. Poczucie najczystszej kobiecości, coś dane nam przez Matkę Naturę, uczucie dla którego nie ma porównania wśród milionów innych uczuć. Szłam ze swoim wnukiem, uśmiechałam się i byłam bardzo szczęśliwa.”

 

 

 

************ Pozostałe piękne nadesłane prace  ****************

 

 

 

Halina, Kulka 37

Kochana Mamo!

Widziałam Cię dziś w naszym osiedlowym markecie. Taka smutna i zmęczona pchałaś wózek z zakupami, a na rękach niosłaś swoje płaczące maleństwo.

Próbowałaś uspokoić dziecko, ale hałaśliwy tłum, Twoje zmęczenie i rozdrażnienie bardzo Wam przeszkadzały i nie pozwalały się wyciszyć.

Nasze spojrzenia chwilę się spotkały. Pomyślałam, że jesteś fajną osobą, i że chcę Ci podsunąć pewien pomysł. 

Chcę podzielić się z Tobą moim największym odkryciem na niełatwej czasem drodze macierzyństwa.

Tym odkryciem jest prosty, zwyczajny, czasem pogardliwie nazywany „kawałkiem szmaty”,  długi pas materiału o ściętych końcach.

Dla mnie i wielu mi podobnych to najwspanialsza na świecie chusta do noszenia maleństwa.

Dzięki  niej moje powtórne macierzyństwo przeżywam dużo bardziej emocjonalnie i intensywnie, niż za pierwszym razem.

To ona pozwoliła mi przetrwać kolki, trudne ząbkowanie, lęk separacyjny, pobyt w szpitalu i każdą inną ciężką chwilę w życiu mojego synka.

Dzięki chuście jestem zawsze blisko mojego dziecka. Czuję każdy jego oddech  i bicie maleńkiego serduszka. A on wtulony we mnie słodko śpi kołysany  krokami i melodią mojego serca, tak dobrze mu znaną z chwil przed narodzinami.

Dzięki „kawałkowi szmaty” mogę ogarnąć zabałaganiony dom, ugotować obiad dla szwadronu zgłodniałych koleżanek i koleżków mojej starszej córci.

Mogę podróżować miejską komunikacją bez proszenia o pomoc w targaniu ciężkiego wózka, mogę wejść do każdego sklepu i urzędu, bo już nie muszę czuć się dyskryminowana każdym wysokim krawężnikiem i „schodami do nieba”.

Chusta sprawiła, że rodzinne wakacje w górach stały się okazją do niekończącej się włóczęgi od szczytu do szczytu.

Bez niej nie byłabym na fajnym koncercie i wystawie, nie upolowałbym totalnie objechanej kiecki w lumpeksie ,bo kto w tym czasie zająłby się moim dzieckiem??

Chusta to praktyczna pomoc w codziennej opiece nad dzieckiem. To dodatkowa „trzecia ręka”( a czasem  czwarta i piąta! ).

Ale dla mnie i mojego męża nasza „szmatka” ma jeszcze inny wymiar. Jemu pozwoliła poczuć namiastkę „bycia w ciąży”, sprawiła, że zbudował ze swoim wyczekanym synem niesamowicie bliską i czułą relację. Nauczył się odczytywać potrzeby dziecka w ekspresowym tempie. Jest dzięki temu jeszcze lepszym ojcem.

A mnie chusta otworzyła na innych ludzi. Dzięki chustonoszeniu poznałam wielu wspaniałych rodziców, miałam okazję porozmawiać z wieloma osobami, których pewnie       w życiu bym nie spotkała.

W końcu trafiłam na chruściane forum, które stało się dla mnie drugim „domem” i miejscem wymiany myśli, uczuć i poglądów. Nigdy wcześniej nie czułam się tak dobrze w żadnej grupie.

Motanie, noszenie, tulenie są dla mnie tak wspaniałym przeżyciem, że z radością myślę o kolejnym dziecku. Już się nie boję trudów , wysiłku i ograniczeń. Dzięki chuście mogę znacznie więcej, ona pozawala mi się czuć wolną!

     Nie chcę namawiać Cię usilnie i namolnie powtarzać to, czego możesz dowiedzieć się z książek i Internetu. Chcę Ci napisać o tym, jak przeżywam bycie mamą, która nosi swoje dziecko w chuście.

     Jeśli choć trochę Cię zainteresowałam odezwij się na mój e-mail, a odpowiem na  Twoje pytania i pomogę Ci znaleźć wyczerpujące  informacje.

Zapraszam Cię do wciąż elitarnego (jak szkoda!!!) grona  rodziców, którzy noszą swoje pociechy i  kochają  mądrze, czule i ofiarnie, jak nikt na świecieJ

Nauczymy Cię jak wiązać chustę, żeby było zdrowo i wygodnie Tobie i Twojemu maluszkowi.

Pokażemy na czym polega różnica w noszeniu w chuście i niezbyt wygodnych( a często też niezdrowych!) nosidłach z naszych sklepów.

Podpowiemy jaką chustę, gdzie i za ile kupić.

I będziemy Cię wspierać, bo chustomamy to pozytywnie zakręcone i niezwykle życzliwe osoby.

                                     Serdeczne uściski-  Zamotana chustomama.

 

 

Kasia,  Pagolina

 

"Przekonaj mnie dlaczego warto nosić w chuście"

 

Chustowanie zaczęliśmy od wózka. Długo i z namaszczeniem wybierany, spory wydatek, ale dla dziecka wszystko. Niestety nasz nowonarodzony synek już z takim namaszczeniem do niego nie podszedł. Zanosił się płaczem na każdym wózkowym spacerze. Żal serce ściskał, bo dziecko zdawało się krzyczeć o pomoc - „Mamo, Tato! Ratunku, nie wiem gdzie jestem, co się dzieje, dlaczego jesteście tak daleko, przytulcie mnie!”. Pomyślałam kombinuj Matka, bo daleko tak nie zajedziemy. I wtedy natknęłam się na forum o chustach. Nie namyślając się długo zaczęłam poszukiwania tej jednej jedynej. W końcu wybrałam - najważniejszy jest przecież kolor. Chusta okazała się naszą najlepszą przyjaciółką, z miejsca ją pokochaliśmy - ja, syn i mój kręgosłup. Ogromną radość sprawiało mi motanie się w tym długim, kolorowym, mięciutkim materiale. A nasze dziecko z wielką ufnością wtulało się we mnie i tak mogliśmy spacerować dowoli. Wreszcie wychodziliśmy na zakupy, na kawę, na spotkanie z przyjaciółmi, pojechaliśmy w góry. Wszyscy odżyliśmy, a maleństwo nie płakało tyle co wcześniej, bo dobrze się wysypiało. W domu także mogłam spokojnie ugotować obiad, czy posprzątać i cały czas mieć dziecko przy sobie. Mąż pozazdrościł nam tej bliskości i też spróbował. Po kilku noszeniach stwierdził, że nigdy wcześniej nie czuł takiej więzi z naszym synem. Kiedy nadszedł dla nas wszystkich trudny okres kolek, to chusta okazała się jedynym wybawieniem. Jak tylko zaczynał się płacz, szybko któreś z nas się motało i dziecko spokojnie przesypiało kolkę. Teraz mamy już swoje ulubione wiązania, a kiedy Syn widzi, że zaczynam się motać, to macha nóżkami i wyciąga rączki, żeby tylko już go do siebie przytulić. Chusta - tanio, szybko i bezpiecznie. A wózek...jakoś stracił na wartości.

 


Paulina, b.szczelna

 

Ze wzruszeniem wspominam okres kiedy byłam w ciąży. Słyszałam mnóstwo rad, jedne mądre inne mniej… nikt jednak nie kazał mi odłożyć brzucha na półkę bo się Maluch przyzwyczai lub jest mu niewygodnie. Nikt nie pytał czy to dobre dla Jego kręgosłupa, być tak w środku mnie. Ludzie uśmiechali się do mnie, a ja z błogością nosiłam pod sercem swoje Dziecko. Pewnego dnia urodziłam. Poczułam się zagubiona, moje Maleństwo płakało. Byłam rozdarta między Nim, a swoimi potrzebami. Usiłując je uspokoić, sprawić by poczuło się bezpiecznie, dbać o Jego potrzeby-nie zauważyłam kiedy mój świat stanął na głowie. Nie miałam czasu spokojnie ugotować obiadu, nie miałam sił na przejrzenie gazety, ulubiony warzywniak popadł w niełaskę- nie dałam rady pokonać schodów z wózkiem. Wtedy, dzięki koleżance, odkryłam chusty. Początki nie były całkiem różowe, wygodne dla nas obu motanie wymagało kilku dni prób. Okazało się, że ćwiczenie czyni mistrzem. Bardzo szybko przekonałam się, że chusta przywraca Dziecku jego naturalne-najcudniejsze i najbezpieczniejsze miejsce na świecie, bliskie Maminego ciepła i kojące biciem Jej serca. Pozwala odczuwać świat i życie z Dzieckiem nieporównywalnie bogatszym, równie aktywnym jak przed ciążą, pozbawionym barier nieprzekraczalnych w inny sposób. Uważam, że Maleństwo nie powinno przysłonić świata  rodzicom ani żyć samotnie w swoim własnym. Powinno stać się częścią życia swojej Rodziny. Dzięki chuście stało się to dla nas możliwe. Razem możemy kupować wielkie, pachnące pomidory, odkurzać mieszkanie czy spacerować po parku nie zważając na schody. Czasem spotykam się z pytaniami czy to dla Córki zdrowe, wygodne...ufam w tej kwestii lekarzom, fizjoterapeutom...i Jej samej. Zasypia z błogą miną niedługo po zachustowaniu, budzi się uśmiechnięta, spokojnie i z zaciekawieniem obserwuje świat. Zauważyłam, że lubi się wtulić i słuchać bicia mego serca...jak w ciąży, że to Ją uspokaja- cuż, samotność nawet w najpiękniejszym otoczeniu raczej nie daje takiego poczucia bezpieczeństwa. Niemowlę zachowuje się instynktownie, wiele lat temu aby przeżyć musiało płakać kiedy zostawało samo- inaczej mogłoby zginąć przez chłód, dzikie zwierzęta i inne- powinniśmy ukoić ten pierwotny strach, po to jesteśmy. Chusty mają jeszcze jedną ogromną zaletę, budują więź między Dzieckiem, a Ojcem. Tatusiom nie dana jest ciąża, dzięki noszeniu mają cudowny posmak fizycznej bliskości, mogą poczuć zapach i ciepło swojego Malucha, pokazywać mu świat. Mój mąż, odkąd namówiłam Go na wycieczki z naszą Córką w chuście, zaczął Ją traktować o wiele poważniej, opowiada Jej co się dzieje, odblokował swój częsty u mężczyzn wstyd przed okazywaniem miłości. Nasza córka ma 7 miesięcy, jest spokojna i bardzo radosna. Mam czas na pieczenie ciast, szycie, czytanie książek...wszystko robimy razem. Trudny i nieprzyjemny okres ząbkowania? Byłam przy mojej Córce bo tego potrzebowała, dzięki chuście odwiedziłyśmy też Babcię, podlałyśmy ogród i napisałam pracę na ten konkurs. My w tej chwili mamy poucha, długą chustę tkaną i kółkową. Każda ma swoje zadania i spełnia je znakomicie. Dzięki nim mogę Córkę dyskretnie nakarmić nawet w autobusie, iść na wycieczkę w góry i tańczyć na weselu siostry. Do chust nie trzeba przekonywać, one bronią się same. Trzeba tylko o nich mówić, propagować, pokazywać, że rzeczywiście uszczęśliwiają dziecko, że chustonoszenie łagodzi mnóstwo stresów związanych z wyjściem z brzucha tak Mamowych jak Dzieciowych, że są bezpieczne. Czy gdyby było inaczej to stosowałyby je np pragmatyczne Indianki? A czy ktoś widział garbatego Indianina? Niektóre nasze Babcie i Prababcie też na pewno coś opowiedzą o noszeniu...ufajmy więc przodkom, sięgajmy do korzeni i przywracajmy to, co zagłuszyła cywilizacja- instynktowną bliskość między Dzieckiem, a Jego Rodzicami. To cudowne uczucie.

 

Agata, Fiona

 

"Przekonaj mnie dlaczego warto nosić w chuście"

Dlaczego w chuście warto jest nosić,

jak Cię przekonać mam?

Czy argumenty me zadziałają,

gdy nie spróbujesz sam?

Powiem coś, owszem, lecz czy dam radę,

sam to ocenić musisz.

Czy po mych słowach, tak niefachowych

na zamotanie się skusisz?

 

Chusta to bliskość, banał - odpowiesz.

Lecz taka prawda, mój Miły!

Według mnie po to dziecko ma matkę,

by ręce jej je tuliły!

Lecz jak utulę istotkę małą,

gdy większa głodna czeka?

Malutką w chustę, ręce mam wolne,

gotowa kaszka z mleka!

A gdy przy drodze chodnika nie ma,

sznur samochodów gna,

Kto ma za rękę trzymać starszaka,

wszak mama wózek pcha?

 

Gdy w autobusie szczyt, ludzi mnóstwo

wózek się z trudem wciśnie.

A przy rodzicu w chuście maleństwo

słodko, bezpiecznie przyśnie.

Marzyło mi się grzybobranie.

Z wózkiem do lasu? Jak?

Mała na plecy, koszyk do ręki.

Spełniam marzenia swe tak!

A zimą? Zaspy, chodnik w śniegu.

Wózek, sanki? Nie ruszę.

Kółkową wezmę i powolutku

do sklepu po chleb wyruszę.

 

I długo tak mogę wymieniać zalety

chusty, mejtaja, nosidła

Lecz czas już na mnie, dziecię na plecy,

będę robić powidła.

Na koniec powiem jeszcze to zdanie:

Niewiele rzeczy wokoło

dało mi tyle szczęście, co chusta,

z dzieciaczkiem w niej jest mi wesoło!

 

 

Karolina, szarlotka

 

Przekonaj mnie dlaczego warto nosić w chuście.

 

                Dlaczego warto nosić? Warto zacząć z ciekawości, z otwartości na to, co można  doświadczyć, a pozostać warto przy noszeniu, bo chusty to wygoda, to miłość, to bliskość, to samo dobro. Przygoda z chustą w moim przypadku rozpoczęła się niewinnym flirtem, a zaowocowała trwałą miłością. Postaram się pokrótce przybliżyć swoją przygodę z chustą jako przykład, dla którego warto nosić dzieci w chuście.

                Gdy urodziłam pierwsze dziecko o chustach nie wiedziałam zupełnie nic i tym samym możliwość noszenia dziecka przeszła mi mówiąc kolokwialnie koło nosa. A wielka szkoda. Teraz patrząc z perspektywy czasu i doświadczenia żałuję bardzo.

                Gdy dwa lata później moja koleżanka opowiadała mi, że ma zamiar kupić sobie chustę podchodziłam dość sceptycznie. Odbierałam to jako swojego rodzaju fanaberię. Gdy jednak zobaczyłam ją, jak wiąże siebie i swojego czteromiesięczniaka w chustę, zauroczyłam się w tej możliwości. Poczułam ukłucie zazdrości: ja też tak chcę! Długo nie trzeba było mnie przekonywać, że nosić warto. Zobaczyłam ich w tak niezwykłej bliskości i intuicja podpowiedziała mi, że to jest to, co dla obojga jest dobre.

                Na tamtym etapie nie wiedziałam nawet, czy urodzę upragnione drugie dziecko. Ale jedno wiedziałam: kiedy urodzę, sprawię sobie chustę. Zauroczyłam się w możliwościach jakie chusta daje: bliskość, możliwość uśpienia malucha, dziecko zawsze blisko mnie oraz, co bardzo istotne wolne ręce dla starszego dziecka. Będąc na finiszu ciąży rozpoczęłam nieśmiałe poszukiwanie chust. Po porodzie w momencie kiedy poczułam, że jestem absolutnie gotowa na noszenie, zamówiłam chustę.  W taki to sposób, gdy mój młodszy synek miał 3,5 miesiąca pierwszy raz zawiązaliśmy się w chustę. Tym samym gładko przeszłam od zauroczenia chustą do zakochania. Namacalnie przekonałam się, że chustonoszenie odpowiada mi. Cały czas obawiałam się, że dla  któregoś z nas to odpowiednie nie będzie. I wtedy niestety z noszenie nic nie wyjdzie.  Do dziś pamiętam ten pierwszy chustowy raz. Maleństwo wlepione we mnie, czułam każde jego poruszenie, a on błogo zasnął. Uznałam to za przyzwolenie z jego strony na chustonoszenie, ja czułam euforię i przygoda rozpoczęła się.

                Gdy szłam z chustą każdemu, kto pytał czy to wygodne, bezpieczne, czy mi nie ciężko, z uśmiechem odpowiadałam, że czuję się jakbym ponownie była w ciąży, z tą różnicą, że teraz jesteśmy w jeszcze większej bliskości. Wszak maluch jest tak blisko mnie, że mogłam go pocałować. Większość spotykanych osób nastawiona była przychylnie, szczególnie starsze kobiety opowiadały, że noszono! je w chustach lub pamiętają jak ich babcie nosiły wnuki. Osobom mniej przychylnym starałam sie temat chust przybliżyć.

Obawiałam się reakcji starszaka na chustę, jego ewentualnej zazdrości. Jednak starszego syna nie musiałam przekonywać, że chusta to wygoda dla wszystkich. Mama mogła tulić niemowlaka, jednocześnie poświęcając czas jemu. Gdy chciał się wybrać na spacer i mieć przy sobie mamę zajętą nim, a nie pchaniem wózka prosił: weź chustę, no proooszę. Dzięki temu nie miał poczucia, że maleństwo zbyt absorbuje mamę. Zresztą, aby poczuł jak to jest czasami i jego wiązałam w chustę. Zabawa była przednia.

                Maluch pomału przyzwyczajał się do chusty, próbowaliśmy  wiązania, aż odkryliśmy te stworzone jak najbardziej dla nas, te, które obojgu pasowały i oboje przechodziliśmy płynnie od zakochania do miłości. W miarę jak miłość między nami umacniała się, śmiało mogę zaryzykować stwierdzenie, że chusta pomogła nam wzajemnie zrozumieć się. Ja zawsze byłam dostępna, gdy dziecko potrzebowało bliskości, nawet gdy byłam zajęta i ta bliskość powodowała, że szybko mogłam reagować na wszystkie jego potrzeby. Maluch nauczył się, że jak widzi chustę w moich rękach to znaczy, że wybieramy się na spacer. Obserwowanie świata z perspektywy dorosłych jest kolejnym ważnym argumentem za noszeniem dzieci. Pozwala tym samym uczestniczyć dziecku w wielu sytuacjach. U nas obserwowania świata jest tak zajmującym doświadczeniem, że dochodzi do awantur, gdy trzeba usnąć na spacerze, wszak chusta jest spacerowa! Dziecko będąc w chuście uczestniczy w wielu sytuacjach.

                Podsumowując własne doświadczenia mogę stwierdzić, że kiedy rodzice decydują się na noszenie dziecka w chuście stają się bardziej świadomymi rodzicami. Dziecko jest bardziej spokojne, ponieważ rodzic jest w dokładnie  takiej bliskości jaką dziecko potrzebuje, a  pozostałe potrzeby dziecka  są zaspakajane szybko. Można mnożyć przykłady kiedy chusta pomaga szczególnie dziecku- ząbkowanie, choroby, kolka itp. Noszenie w chuście jest w wielu momentach wygodne, bo jednocześnie nosząc dziecko można robić inne istotne dla rodzica rzeczy.  W wiele miejsc można dotrzeć, szczególnie tam, gdzie wózek nie dojedzie, a ręce mdleją już od noszenia dziecka. Ważne jest także to, że noszenie w chuście oszczędza nasz kręgosłup, zwyczajnie jest to zdrowsze dla nas od noszenie dzieci na rękach. Rodzice są bardziej dostępni dla pozostałych dzieci. Spacerując z jednym w chuście, można trzymać drugie dziecko za rękę, pomóc mu na placu zabaw, czy zwyczajnie lepić plastelinę przy pomocy obu rąk.  

 

 

 

 

Małgorzata,  pszczoła

 

Dlaczego warto nosić?

 

 

Chusta uwalnia ręce.

 

To proste i logiczne, wsadzam dziecko na plecy, na biodro czy przytulam je do siebie z przodu, i już mogę sprzątać, gotować, robić zakupy czy wygłupiać się ze starszą pociechą. Noszenie pomaga zachować aktywność i godzić obowiązki. To fakt niepodważalny.

 

Chusta uwalnia umysł.

 

Przychodzi na świat dziecko i od tej pory nasze myśli krążą głównie wokół tego, jak dbać o jego rozwój, jak je stymulować, jak dostarczać zróżnicowanych bodźców, jak pokazać mu, że je kochamy ponad życie, jak pomóc kształtować prawidłową osobowość.

Jeśli są możliwości, kupujemy drogie zabawki, zaczytujemy się w poradnikach, ogranizujemy zajęcia, być może wynajmujemy pomoc domową, która sprzątnie podczas gdy my poświęcamy czas dziecku.

Wszystkie te starania są dobre, choć mogą czasem nas wypalać, może nawet trochę męczyć...To nieustanne wymyślanie, zastanawianie się, co jeszcze zrobić, jak wspomóc rozwój dziecka. Istnieje niebezpieczeństwo, że się zafiksujemy i dziecko stanie się centrum całego świata, życia, wszystkich naszych poczynań – a taka przesada nie służy ani nam, ani dziecku.

Chusta pomaga przywrócić naturalny porządek. Dziecko noszone staje się częścią naszego życia, ale nam go nie przesłania. Uczestniczy w codziennych zajęciach z pozycji biernego obserwatora, będąc bezpieczne w objęciach ukochanej osoby. Poznaje zapachy, obrazy, dźwięki. Kiedy tą nauką się zmęczy, usypia, lub odpoczywa wtulone w ciepłe ciało noszącego. Będąc na wysokości twarzy osób dorosłych, częściej może nawiązywać z nimi kontakt, sygnalizować potrzeby, a te zostaną natychmiast zauważone.

 

A ja? Ja mam głowę wolną od zastanawiania się, czy dostarczam dziecku odpowiednią porcję czułości, miłości, bodźców do prawidłowego rozwoju. Jestem pewna, że tak się dzieje, gdy widzę, jak dużo moja córka potrafi, rozumie, kiedy wyjęta z chusty znika w mgnieniu oka ruszając na podbój mieszkania, a za mną się nawet nie obejrzy. Dostała niezbędną porcję bliskości, wie, że jest kochana i ważna, może więc stawiać czoło światu.

Akumulatory naładowane, witaj przygodo!

 

 

Wiem, że jestem dobrą mamą. Wiem, że moje dziecko jest szczęśliwe. Wiem, że zawdzięczam to noszeniu.

 

 

Anna, Nalia

 

Pora spaceru…ubieram synka i siebie, wyciągam z szafy naszą ulubioną chustę. W tym samym momencie spostrzegam rozpromienioną buzię mojego dziecka, rączki wyciągnięte do góry w geście „weź mnie”, a potem ze zniecierpliwieniem pociągające za końce chusty. Radość jaka maluje się na twarzy mojego szkraba na widok chusty to bezcenny widok. Wiktorek uwielbia być noszony w chuście, a ja uwielbiam go nosić. Zamotani wychodzimy z domu. Podczas spaceru nie  martwię się tym, że po drodze są wysokie krawężniki, schody, że nie ma podjazdów dla wózków, że chodnik jest strasznie wąski.  Gdy Wiktorek chce pochodzić na własnych nóżkach, stawiam go na ziemię, a chustę chowam do torby, nie muszę pilnować wózka i ciągać go za sobą, dlatego mogę całą moją uwagę poświęcić biegającemu dziecku.

Istotną zaletą chusty jest również to, że dzięki niej poznaję wiele ciekawych osób, przede wszystkim inne mamy propagujące chustonoszenie, z którymi mogę podzielić się swoimi doświadczeniami, ale też ludzi, którzy nie mają z chustami nic wspólnego, ale zauroczeni widokiem dziecka wtulonego w chuście w mamusię, zagadują nas i z zaciekawieniem wypytują o chusty, ich zalety, rodzaje, sposoby wiązania. W moim miasteczku jestem chyba jedyną osobą noszącą dziecko w chuście, przez to jestem rozpoznawalna, ludzie mi się kłaniają, życzliwie uśmiechają, zagadują,  nie jestem kolejną anonimową mamą z wózkiem.

Dzięki chuście nasze spacery są nie tylko przyjemniejsze, ale i ciekawsze.

 

Jestem mamą zafascynowaną nie chustami jako takimi, choć niektóre są naprawdę przepiękne, ale poczuciem bezpieczeństwa, bliskością, wolnością jakie daje nam noszenie w chuście. Nie potrzebuję kilkudziesięciu chust, wystarczy mi ta jedna, ukochana „szmatka” mojego dziecka, dobra zarówno do noszenia, okrywania, bujania jak i przytulania, subtelnie przesycona zapachem moim i synka.

 Chusta zbliża nas zarówno w sensie fizycznym jak i emocjonalnym, pozwala nam w pełni nacieszyć się sobą po czasie spędzonym  bez siebie. Pomaga mi również w sytuacjach bardzo codziennych takich jak obowiązki domowe czy zakupy, nie musze wybierać między tym czy spędzić czas z moim dzieckiem czy ugotować obiad. Dzięki chuście gotuję obiad zajmując się synkiem, rozmawiając z nim, pokazując co robię, opowiadając o tym co jest wokół nas. Mały się przy tym bawi i uczy, ja przygotowuję obiad i stymuluję rozwój mojego dziecka. Przyjemne z pożytecznym.

Gdy Wiktorek ma gorsze chwile, gdy ząbkuje, choruje lub po prostu ma zły nastrój, w chuście go ukoję, utulę, ukołyszę, poszepczę do uszka, zanucę kołysankę i zwyczajnie będę tak blisko, że bliżej już nie można. Chusta nie sprawi, że wszystkie dolegliwości przejdą, ale pomoże nam łagodniej przez nie przejść, bo bliskość mamy jest najlepszym lekarstwem na wszelkie bolączki.

Natomiast kiedy ja mam gorszy dzień, to motam małego w chustę, ciasno go przytulam i idę z nim na spacer. Po drodze wdycham jego zapach, czuję jego miarowy i spokojny oddech na mojej skórze, patrzę w jego zaciekawione oczy, wsłuchuję się najcichsze dźwięki jakie wypowiada. To wszystko mnie uspokaja, koi skołatane nerwy i dodaje energii na resztę dnia.

 

Moje dziecko jest dla mnie najcenniejszym skarbem, najwspanialszym darem jaki dał mi los…dlatego chcę dla niego wszystkiego co najlepsze, między innymi dlatego noszę go w chuście.

 

Róża, rosass

 

"Przekonaj mnie, dlaczego warto nosić w chuście"

 

Chusta, dla mnie to wolność, oddała mi moje ręce i niezależność, zabrała mi ból w krzyżu, który odczuwałam nosząc na rękach, pozwoliła nie myśleć o tym, co mam do zrobienia, z chustą po prostu to robię.

Mogę chodzić tam gdzie chcę a nie tylko tam gdzie mi się uda, robić zakupy w małych sklepikach, swobodnie poruszać się na bazarach i w labiryntach supermarketów. Nie muszę czekać na windę, czy kogoś, kto pomógłby mi wnieść wózek do środka lokomocji, w lesie mogę chodzić między drzewami i po trawie, przeskoczyć przez strumień. W deszczowy dzień biorę tylko w rękę parasol i nie muszę później myć podłogi w przedpokoju.

 W domu robię obiad, wieszam pranie, odkurzam i dziecko jest przy mnie nie mam wyrzutów sumienia, że siedzi sobie sama i nie mogę poświęcić jej czasu.

 Często mam wrażenie, że daję dziecku więcej swobody, bo sama może decydować, kiedy zaśnie, kiedy będzie podskakiwać. szybciej odczytuję jej sygnały, czy jest głodna ,czy trzeba ją przebrać. Kołysząc łagodzę okres ząbkowania, chodząc masuję brzuszek, gdy boli.

 Nie straszna nam długa podróż pociągiem, w hamaku z chusty, dziecko swobodnie śpi.

Wzruszam się do łez, kiedy zasypia na mnie wtulona, kiedy uśmiecha się do ludzi i chowa się we mnie, gdy coś ją niepokoi, lub po prostu nie pasuje.

Jestem pewna, że daję dziecku tyle bezpieczeństwa i bliskości ile potrzebuje. I ja jestem spokojniejsza bo każdego dnia wiem ,że zrobiłam tyle ile mogłam, nie mam poczucia niedosytu.

Dla mnie świat nadal mam na wyciągnięcie ręki, w chuście dla moje dziecka też.

 

 

 Kasia, Lamassu

 

"Przekonaj mnie, dlaczego warto nosić w chuście"

 

Jak mam Cię przekonać?

Wystarczy, że najpierw spojrzysz w moje oczy. Zobaczysz głęboko zatopione w źrenicach: spokój, cierpliwość, równowagę, harmonię, radość, spełnienie. Potem zajrzyj w oczy mojego Dziecka, a one uśmiechną się do Ciebie: poczuciem bezpieczeństwa, zaufaniem, radością…

Kiedy nosimy się z Mileną jestem o Nią spokojna. Jest tak blisko mnie, słyszę Jej każdy wdech i wydech i mogę od razu reagować na Jej potrzeby. Nie straszne są mi wąskie przejścia, wysokie krawężniki, nieprzyjazne schody. Idę tam, gdzie chcę nieograniczona przez bariery architektoniczne, nieprzerażona myślą, że gdzieś nie uda mi się wejść, przejść, podjechać. Jestem spokojna, że dotrzemy tam gdzie nas oczy poniosą. Tak, jak chcemy. A Ona w rytm mojego spokoju odpływa w sen miarowy, głęboki.

Dzięki chuście jestem cierpliwa. Ćwiczę cierpliwość dociągając miękki materiał, ucząc się nowych wiązań. Krok po kroku pokonując swoją niedoskonałość. Cierpliwie wsłuchuję się w to, co chce przekazać mi wtulone we mnie Dziecko.

Chusta ma swoją moc. Jest jak płaszcz superbohatera. Daje mi wewnętrzną równowagę, pewność, że postępuję słusznie. Rozwija moją intuicję, bo gdy mam Milenę blisko serca, to wyraźniej czuję Jej emocje, wyczuwam potrzeby. I moc tej chusty jest ogromna, bo nawet, gdy nas nie otula, to słyszę te melodie, które gra serce Mileny.

Z Milenką w chuście mogę wykonywać codzienne czynności, skupić się na nich, nie biegnąc z przestraszoną myślą, do dziecięcego pokoju, czy aby wszystko jest dobrze? Bo Ona jest tuż przy mnie. Mogę pójść z Nią na wyczekaną wystawę, spacer w góry i nie tracić nic z życia toczącego się poza macierzyństwem, zachowuję równowagę między mną mamą a mną człowiekiem.

Chusta to harmonia. Harmonia z moją Córką, gdy współodczuwam, gdy wyrównuje nam się rytm oddechu. Uśmiecham się wtedy w przyszłość, bo wiem, że właśnie teraz tworzy się empatia, która za te kilkanaście lat zaowocuje tym, że będziemy siebie znać. I gdy nadejdzie „młodość durna i chmurna” to o wiele łatwiej z tą umiejętnością będzie nam przejść przez ten czas.

To także harmonia z naturą, która chce, by dziecko było blisko matki, tak by mogło słyszeć bicie jej serca, wdychać jej zapach, czuć jej skórę. 

 

Chusta daje mi radość z bycia blisko ze swoim Dzieckiem. To jest radość z noszenia, ze współuczestnictwa w doświadczaniu życia wkoło. Nie przegapiam dzieciństwa Mileny. Jestem pogodna i wysyłam pozytywną energię, nie tylko do swojej Córki, ale też dalej, do przechodniów mijanych na porannych spacerach, zabieganych w prozie życia, którzy na nasz widok odpowiadają uśmiechem.

Noszę i jestem spełniona. Spełniam się jako matka, będąc blisko swojego Dziecka. Spełniam się, jako człowiek, bo nie rezygnuję z tego, z czego musiałabym poruszając się z wózkiem. Spełniam się, bo czuję, jak w tych chwilach, gdy Córka przytulona do mnie, owinięta kawałkiem materiału, rodzi się między nami szczególna więź, której żadne słowa nie opiszą.

Człowiek to CUD. Składa się z ciała, umysłu i duszy. Nosząc w chuście dbam o ciało mojego Dziecka wzmacniając mięśnie jego szyi i ramion, wspomagam w rozwoju jego miednicę i biodra, zachowuję naturalną krzywiznę kręgosłupa, nie spłaszczam główki.  Rozwijam umysł, gdy buja się w rytm moich kroków, czując moją bliskość, może spokojnie odkrywać otaczający Ją świat: widzi gałęzie kołyszące się na wietrze, odkrywa kolory liści, rozbudzają się Jej zmysły. Chłonie to, co dzieje się wokół niej i jest zawsze w centrum wydarzeń. Wózek zawęża tą przestrzeń do wielkiej budki i grzechotek na wyciągniecie ręki. Nosząc wzbogacam duszę, kształtuję człowieka otwartego na innych, z wysoką inteligencją emocjonalną i rozsądnym poczuciem własnej wartości. Wspomagam w rozwoju Człowieka, który będzie potrafił w sposób szczery mówić o swoich uczuciach, pragnieniach, trafnie nazywać nie tylko swoje emocje, ale także innych.

Dzięki chuście moje dziecko czuje się bezpieczne, bo wie, że jestem obok. Z tą świadomością może w spokoju odkrywać otaczający Je świat, z zadziwieniem w oczach poznawać to wszystko, co „pierwsze” i takie fascynujące. Kiedy wie, że jestem tuż obok, zaczyna ufać, nie tylko mnie, ale także i ludziom. Jest radosne, bo nie musi płakać.

Macierzyństwo z chustą jest o wiele prostsze, o wiele jaśniejsze i bardziej pełne. Dzieciństwo z chustą, jest ciekawe, radosne i bardziej spokojne.

Noszenie

to czułość, którą mamy dla siebie nawzajem.

To harmonia, którą czujemy oddychając jednym rytmem.

To uwaga, z jaką wsłuchuję się w potrzeby mojej Córy.

To spokój, jaki towarzyszy nam każdego dnia.

To troska, z jaką robię wszystko, co dotyczy mojego Dziecka.

To autentyczność naszych emocji, reakcji i uczuć.  

 

To wszystko, co jest najlepsze, co mogę ofiarować Jej w ramach cudownego dzieciństwa. 

 

 

Małgorzata, mimesis

 

Kiedy byłam jeszcze w ciąży i kompletowałam wyprawkę dla mającego
przyjść niebawem na świat naszego dziecka, w sklepie z artykułami
niemowlęcymi dojrzałam ulotkę, na której przewiązana chustą mama
przytulała do siebie niemowlę. Nigdy wcześniej nie słyszałam o noszeniu
dzieci w chuście. Jako psycholog wiem, jak ważna jest dla dziecka
bliskość. Pomyślałam: fajna sprawa, dziecko jest blisko mamy, uspokaja
się słysząc jej bicie serca i tak uroczo razem wyglądają, ale czy jest
to bezpieczne? czy jest to zdrowe dla tak małej istoty? czy będę umiała
się dobrze zawiązać? Ponieważ dobro mojego dziecka jest dla mnie rzeczą
najważniejszą, postanowiłam dowiedzieć się o tym jak najwięcej. W
internecie znalazłam mnóstwo informacji na temat noszenia dzieci w
chuście, poznałam też inne mamy, które z zapałem od kilku lat noszą
kolejne swoje dzieci i które chętnie dzieliły się ze mną swoim
doświadczeniem i pomagały rozwiać moje wątpliwości. Dowiedziałam się
m.in. że chusta to nie jest nowy trend, wymysł współczesności, że
wywodzi się z krajów gdzie kobiety od wieków noszą w ten sposób swoje
dzieci, że chusta ma swoją długoletnią tradycję, że rodzaje wiązań
zostały szczegółowo opracowane przez specjalistów różnych dziedzin
medycznych tak, aby zapewnić wygodę niosącemu oraz odpowiednią pozycję
dla zdrowego rozwoju kręgosłupa dziecka, zabezpieczyć kark i tak ważne w
tym pierwszym okresie stawy biodrowe. Nawet nie przypuszczałam, że
produkcja chust jest tak rozwinięta. Obecnie na międzynarodowym rynku
istnieje wiele marek chust posiadających odpowiednie certyfikaty i
cieszących się wielkim uznaniem zarówno wśród kupujących jak i
specjalistów. Producenci chust wymyślają nowe technologie tkania
materiałów, aby zapewnić jak największy komfort i wygodę niosącemu,
maksimum bezpieczeństwa dla noszonego dziecka oraz jak najwyższy
standard materiałów. Producenci chust dokładają wszelkich starań, aby
materiały, z których wykonują chusty miały odpowiednie atesty, były
wykonane z oddychających tkanin na bazie naturalnych przędzy, były
miękkie, antyalergiczne, przyjemne dla skóry i miłe dla oka. Każdej
chuście towarzyszy załączona instrukcja wiązania, a jeśli komuś
towarzyszą jeszcze jakieś wątpliwości, w każdym większym mieście może
zapisać się na warsztaty lub indywidualne konsultacje z odpowiednio
przeszkolonym doradcą noszenia w chustach.

Tak zaczęła się moja przygoda z chustami. Noszę córkę już od pierwszych
dni jej życia i co dzień odkrywam nowe zalety posiadania chusty. Nawet
początkowo sceptycznie nastawiony do tego typu noszenia mąż, szybko dał
się zachustować i teraz tylko sprzeczamy się o to, kto podczas wspólnego
spaceru będzie niósł nasz największy skarb. Czasem słyszę komentarze
"oj, pani taka biedna, na pewno bolą Panią plecy" - są w błędzie, bo
wiązania chust są tak skonstruowane, by rozkładać ciężar nie tylko na
plecach ale i ramionach, biodrach, dzięki czemu nie odczuwa się tak
ciężaru. Poza tym nosząc dziecko od urodzenia, kręgosłup
stopniowo przyzwyczaja się do noszenia coraz to większego ciężaru. Kiedy
inni męczą się ze znoszeniem w bloku wózka, a w zimie wnoszą wraz z
wózkiem do domu błoto, ja tylko patrzę z uśmiechem na moją chustę. Nie
jestem przeciwnikiem wózków, sama takowy posiadam i dla odmiany wożę w
nim moje dziecko, ale w wielu sytuacjach nie poradziłabym sobie bez
chusty. Często zmuszona jestem przemieszczać się zatłoczoną komunikacją
miejską czy pociągami - nie wyobrażam sobie takiej podróży z wózkiem.
Dzięki chuście czuję się wolna: chcę jechać do miasta, iść na plażę, do
lasu, w góry, pochodzić po sklepach - po prostu to robię, bez zmartwień,
że nie dam rady i będę musiała liczyć na czyjąś pomoc. Początkowo
słyszałam ostrzeżenia sąsiadek "jak dziecko będzie tak noszone, to późno
nauczy się chodzić i będzie je trzeba cały czas nosić". Tymczasem moja
córka właśnie skończyła roczek a ja dumnie podziwiam jej pierwsze kroki.
Ma dopiero 12 miesięcy a już przeszła z nami Bieszczady, Tatry i Alpy.
Wakacje spędziliśmy nad morzem. Podróże nie są nam straszne. Kiedy
patrzę na radość mojego dziecka, kiedy z szafy wyciągam naszą chustę,
kiedy widzę jakie jest pewne siebie i ciekawe świata, kiedy nie mogąc
znaleźć smoczka wkładam córkę do chusty, a ona w niej momentalnie
zasypia, kiedy ciężko ząbkuje a chusta pomaga mi znieść najgorsze
chwile, wtedy wiem że chusta to był dobry wybór. Szczerze polecam ją
każdemu kochającemu rodzicowi oraz innym osobom opiekującym się małymi
dziećmi.

 

 

Magdalena, madziuchna23

 

Przekonaj mnie, dlaczego warto nosić w chuście

 

Gdy dziecko zaśnie wtulone w Ciebie ze spokojem i ufnością na cudownej dziecięcej twarzy, gdy całowanie dziecka będzie na wysokości Twoich ust, gdy poczujesz się jak najważniejsza osoba na świecie, gdy bliskość z dzieckiem będzie tak wielka, że bliżej już się nie da, gdy Twoje serce urośnie na widok głębi wpatrzonych w ciebie dziecięcych oczu, gdy świadomość bezpieczeństwa jakie dajesz dziecku sprawi, że będziesz mogła/mógł skierować swoje myśli w inną stronę, gdy będziesz znała/znał sposób na wszystkie dziecięce dolegliwości, gdy spacer po plaży będzie przyjemnością a spacer w deszczu bezproblemowy, gdy codzienne sprawy będzie można załatwić bez skomplikowanych planów logistycznych, gdy Twoje ciało nie będzie wołało o odpoczynek….

                Gdy poczujesz to wszystko drogi Rodzicu to nie będę musiała przekonywać Cię, że noszenie swoje drogocennego Skarbu w chuście jest najlepsze bo Ty to już wiesz….

Bo wiesz, że Twoje dziecko zaśnie przy Tobie i będzie mu dobrze, bo wiesz, że chusta daje możliwość bezustannej czułości, które Twoje dziecko tak potrzebuje, bo wiesz że Twoja bliskość i obecność jest dla dziecka najważniejsza na świecie, bo wiesz, że możesz patrzeć dziecku głęboko w oczy, tak głęboko, że zobaczysz w nich samego siebie, bo wiesz, że znasz sposób na bolące ząbkujące dziąsła i bolący brzuszek, bo wiesz, że ciepło słońca, wilgotność deszczu, wysokość gór nie przeszkodzą Wam w przeżyciu wspaniałej przygody….

Bo wiesz, że możesz pokazać dziecku cały świat wyciągając szeroko ramiona.

 

 

Kasia , jamamajka

 

 

 

Mamo!

 

            Przez 9 miesięcy byłaś moim światem. Czułam Twoje ciepło. Pokochałam bicie Twego serca, jego melodia towarzyszyła mi stale, kołysała do snu.

            I nagle coś się stało.

Moje ciało poznało chłód powietrza, oczy oślepiło światło, bombardują mnie tysiące dźwięków i nowych doświadczeń... Nie chcę, boję się!

            Mamo, chcę znów być częścią Ciebie! Proszę, osłoń mnie przed tym światem, nie jestem jeszcze gotowa na spotkanie z jego przytłaczającą wielkością! Ukołysz mnie, daj mi schronienie przy Twym sercu, niech znów ukoi mnie jego rytm. Ukryj mnie tak, bym mogła wtulić się w Twój zapach. Mój świat jest w twych ramionach.

 

...

           

            Znów jestem blisko Ciebie. Zwinięta w kłębuszek przy Twym sercu, mogę zasnąć spokojnie, kołysana rytmem Twych kroków.

            A gdy się obudzę, będę miała odwagę wyjrzeć z kokonu na Twej piersi, który jest granicą mojego świata. Tutaj czuję się bezpieczna. Już nie będę się bała. Wiem, że cały czas jesteś przy mnie i że zawsze mogę się w Ciebie wtulić.

 

 

 

 

 

Wszystkie osoby wyraziły zgodę na publikację.

 

 

Sklep internetowy


Lista produktów


Szukanie zaawansowane





Nie pamiętasz hasła?
Zapomniałeś nazwy użytkownika?
Nie masz jeszcze konta? Rejestracja

Producenci





Kto jest Online?

Naszą witrynę przegląda teraz 23 gości 

Losowy produkt

Chusta NATI bambus czerwona wąska 4.6
Chusta NATI bambus czerwona wąska 4.6
255,00 PLN

Chusta tkana 5,2 zielenie
Chusta tkana 5,2 zielenie
214,00 PLN

Chusta tkana bawełna organiczna brąz 4,2
Chusta tkana bawełna organiczna brąz 4,2
189,00 PLN

Chusta NATI z jedwabiem OCEAN czerwona 4,6
Chusta NATI z jedwabiem OCEAN czerwona 4,6
399,00 PLN

Chusta tkana 3,7 zielenie
Chusta tkana 3,7 zielenie
165,00 PLN

Kategorie produktów

Koszyk

VirtueMart
Twój koszyk jest pusty.


Produkty w promocji

Chusta NATI Ocean len czerwony 4,6 m
Chusta NATI Ocean len czerwony 4,6 m
320,00 PLN
229,00 PLN
Taniej o : 91,00 PLN
Chusta wiązana DOLCINO Mauritius 4,6
Chusta wiązana DOLCINO Mauritius 4,6
360,00 PLN

Nowości

Ręcznie tkana torba kolor San Antonio
Ręcznie tkana torba kolor San Antonio
69,00 PLN
64,00 PLN
Taniej o : 5,00 PLN
Chusta APROSAS tkana ręcznie 4,6 ogień
Chusta APROSAS tkana ręcznie  4,6 ogień
301,00 PLN

Losowy produkt

Olej arganowy 50 ml
Olej arganowy 50 ml
38,00 PLN
33,00 PLN
Taniej o : 5,00 PLN
Chusta NATI Elastyczna chusta FOXTROT
Chusta NATI Elastyczna chusta FOXTROT
179,00 PLN