Jestem mamą od blisko dwóch lat.
Zawodowo jestem urzędnikiem, ale z powołania noszącą mamą ;)
Od urodzenia dużo noszę Małego - najpierw na rękach, potem jako chustowa mama. Zawsze wiedziałam,że będę nosić moje dzieci, tyle że do chust nie miałam bardzo długo śmiałości. Pomógł internet i poznanie odpowiednich osób. Zaczynałam od własnoręcznie uszytej chusty tzw. samoróbki - było to 5 m, obrębionej czerwoniastej flaneli. Super rozwiązanie na początek! Następnie poszłam z Synkiem na warsztaty wiązania w chuście do EkoMamy. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłam sławne chusty, pieszczotliwie zwane "szmatami". To było jak oczarowanie! Samoróbka szybko została zamieniona na profesjonalną chustę. Różnica w noszeniu i komforcie była znaczna, ale z rozrzewnieniem wspominam naszą flanelkę.
Potem zaczęłam uczęszczać na spotkania chustowych mam (odbywają się w każdym większym mieście). Wciągnęłam się na maksa!
Po kilku miesiącach intensywnego noszenia pojawiła się możliwość udoskonalenia mojej pasji, nadania jej innego wymiaru. W marcu 2008 r., razem z innymi 9 osobami, ukończyłam podstawowe szkolenie organizowane przez założycielkę Tragescule z Drezna - Panią Ulrike Hoewer. Dzięki zdobytej wiedzy uzyskałam status DORADCY NOSZENIA DZIECI PO KURSIE PODSTAWOWYM TRAGESCHULE DRESDEN.
Przede mną jeszcze długa droga, dużo praktyki i doświadczenia do zdobycia.
Tym co już umiem chętnie się podzielę!



O mnie









